Nowa generacja zapalników z węglika krzemu zmienia to równanie. Węglik krzemu ma dodatni współczynnik temperaturowy: jego oporność elektryczna wzrasta w miarę nagrzewania, więc zapalnik pobiera wysoki prąd tylko przez pierwsze pół sekundy, a następnie przechodzi w stan utrzymywania małej mocy. W teście porównawczym ze standardowym zapalnikiem gorącej powierzchni Ni-Cr , moduł z węglika krzemu osiągnął temperaturę zapłonu 1350°C w niecałe 3 sekundy, pobierając średnio zaledwie 0,35 A podczas cyklu, co oznacza zdumiewającą redukcję zużycia energii o 80%. Piec testowy, 12-poziomowy piec do pizzy w pizzerii w Chicago, odnotował szczytowy spadek zapotrzebowania z 1,2 kW do 0,24 kW na zdarzenie zapłonu.
Oszczędności szybko pojawiają się w kuchniach o dużej pojemności. Pizzeria wykonuje w swoich piecach 40 cykli zapłonu dziennie. Stare zapalniki zużywały około 48 kWh miesięcznie na samą energię do podgrzewania; jednostki z węglika krzemu obniżyły to do poniżej 10 kWh. W ciągu roku różnica ta kilkukrotnie pokryła koszt wymiany zapalników, jednocześnie zmniejszając obciążenie starzejącego się okablowania budynku.
Materiał z węglika krzemu radzi sobie również z szokiem termicznym lepiej niż zapalniki na bazie metalu. Jego ceramiczna struktura nie utlenia się ani nie odpryskuje w ekstremalnych temperaturach, dzięki czemu zachowuje swoją geometrię i właściwości elektryczne przez dziesiątki tysięcy cykli. Jeden z pierwszych użytkowników, sieć piekarni, zgłosił, że poprzednie zapalniki Ni-Cr wymagały wymiany co 14 miesięcy, podczas gdy jednostki z węglika krzemu nadal działały niezawodnie po 30 miesiącach.
Warto zwrócić uwagę na połączenie z termoparą – urządzeniem zabezpieczającym, które potwierdza zapalenie płomienia pilotującego. Ponieważ zapalnik z węglika krzemu szybciej osiąga temperaturę, zawór gazowy otwiera się szybciej, a termopara szybciej rejestruje płomień. Cała sekwencja zapłonu, od włączenia zasilania do włączenia palnika, jest skrócona z około 25 sekund do poniżej 8 sekund. Oznacza to mniej obejścia gazu podczas rozruchu i mniej niespalonego paliwa przedostającego się do komory spalania – niewielka redukcja emisji, ale znacząca, gdy zostanie pomnożona w tysiącach komercyjnych kuchni.
Dla właścicieli restauracji, którzy już borykają się z niewielkimi marżami, redukcja mocy o 80% to nie tylko szczegół inżynieryjny. To pozycja na rachunku za media, która wreszcie zaczyna zmierzać we właściwym kierunku. A w branży, w której liczy się każdy grosz, część, która kosztuje więcej z góry, ale pozwala codziennie oszczędzać energię, to taki rodzaj modernizacji, który zwraca się przed otrzymaniem faktury za pierwszy miesiąc.

